Nie wiem jak Wy, ale my – a zwłaszcza Henio – z niecierpliwością czekaliśmy na Tłusty Czwartek. Pączki to moja specjalność, ale w związku z ich potężną kalorycznością, smażę je tylko i wyłącznie w taki dzień jak dziś.
Henio stworzył nawet swój własny słodki kalendarz (tak tak, na podobieństwo kalendarzy adwentowych dla dzieci hahaha). Codziennie wyjadał po jednej czekoladce i z radością patrzył, jak czekoladek z każdym dniem ubywało (to jedyna okazja, żeby zobaczyć, że Henia cieszy, że czegoś słodkiego ubywa:-).
A przygotowanie pączków to naprawdę prosta sprawa – jedyne, co może Wam sprawić trudność, to utrzymywanie średniej temperatury oleju. Jak będzie za wysoka, pączki się przypalą z wierzchu, a w środku będą surowe. W zbyt niskiej będą się dłużej smażyły, przez co wchłoną jeszcze więcej tłuszczu. Dlatego ja zawsze przed smażeniem wrzucam na olej kawałek ciasta. Jeśli od razu zaczyna skwierczeć, a po minucie jest już złociste – olej ma idealną temperaturę.
Do nadziewania pączków używam konfitury truskawkowej domowej roboty – zawsze jesienią, kiedy robię przetwory, kilka z nich chowam w spiżarce w trudno dostępnym miejscu. Właśnie po to, by doczekały specjalnych okazji jak dziś! Wyobraźcie sobie, jak wśród takich pączusiów musi się czuć mój Henio – jak pączek w maśle:-)
Przepis na pyszne pączki znajdziecie tutaj, zapraszam!