Co ja tu Wam będę nawijać makaron na uszy – zaserwuję go w sałatce, którą możecie razem ze mną przygotować na wieczór. Uwielbiam makaron pod każdą postacią. Nic dodać, nić ująć – lubię to:-)
Sałatka jest idealna na karnawałowe imprezy, ale nie tylko. Po prostu w każdej chwili, kiedy macie na nią ochotę. Bo choć nie zawsze wszystkie składniki potrzebne do jej przygotowania będziecie mieć pod ręką, bez problemu kupicie je w Waszym ulubionym sklepie. A w moim to już na pewno! Nawet kolendrę.
Potrzebny będzie makaron penne, ser gołda lub edamski, mały brokuł, puszka ananasów (a właściwie 3-4 krążki) – reszta do konsumpcji bardziej żarłocznych domowników, słoiczek czarnych oliwek bez pestek, czerwona cebula, grejpfrut lub pomarańcza do dekoracji, ocet winny (ja dodaję balsamiczny), oliwa z oliwek, sól, pieprz, świeża kolendra.
Jeśli macie przygotowane składniki, wstawcie wodę na makaron i włączcie to:
Kiedy makaron penne będzie się gotował na małym ogniu, kroimy w kostkę żółty ser i odcedzone ananasy z puszki, blanszujemy brokuły, kroimy w krążki cebulę. Do makaronu ugotowanego al dente dodajemy pokrojone składniki, oliwki i świeżą kolendrę. Chłodzimy sałatkę w lodówce, najlepiej ukrytą przed wścibskim spojrzeniem głodomorów w najdalszym jej zakątku (uwaga – w przypadku małego głoda lepiej nie ukrywać za sałatą:-). Przed podaniem przypraw solą i pieprzem, polewamy oliwą z oliwek i skrop octem winnym.
Kolendra jest tak specyficzna, że trudno ją zastąpić innym ziołem. Jeśli jej nie macie, możecie po prostu ominąć ten składnik z listy produktów.
Szczegółowy przepis znajdziecie tutaj.
P.S. blanszowanie to rodzaj obróbki cieplnej żywności polegający na zanurzeniu na kilkadziesiąt sekund we wrzątku i potem włożeniu do zimnej wody:)
Komentarze 0
dodaj komentarz